• Wpisów:177
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 15:40
  • Licznik odwiedzin:9 464 / 1674 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Zastanów się dobrze dwa razy zanim kogoś poniżysz, postaw się na jego miejscu, bo nie masz nawet pojęcia jak bardzo można człowieka zranić słowem.
 

 
Jesteśmy jak książki. Większość ludzi widzi tylko naszą okładkę, mniejszość czyta wstęp, wielu wierzy tylko krytykom, nieliczni poznają naszą treść.
http://i-need-love-now.tumblr.com/
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Tancerze...
Oni mimo tego, że robią coś któryś raz z kolei, nie poddają się.
A wiesz dlaczego? Bo Oni wierzą, że jeżeli się starają to im się to uda.
Tak samo jest z osobami które rysują, śpiewają malują. Oni wierzą, że pokażą światu na co je stać.
Ty też jesteś taką osobą więc nie poddawaj się po pierwszej próbie. Skoro zaczynasz to dokończ z jak najlepszym efektem. Uda Ci się, wierzę w Ciebie.
http://i-need-love-now.tumblr.com/
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Doceńcie wszystko co macie. Wszystko. Nawet to błękitne niebo nad wami. Każdą osobę, każde słowo, każdą myśl. Bo wszystko rozpływa się w jednej chwili i nawet nie zdążamy się pożegnać.
Bądźcie silni i wierzcie w marzenia. Chwytajcie dzień i nie pytajcie o jutro. To wy macie kontrole nad własnym życiem.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Jestem jak rozbitek, którego statek tonął w najgorszych męczarniach. Odnajduję spokój w samotności i myślach. Powoli oddalam się od ludzi i rzeczywistości ,samemu błądząc po świecie. Odkrywam nowe rzeczy i poglądy, które w przyszłości na pewno mi się przydadzą. Staje się ostrożniejsza i każde nowe zdarzenie dokładnie interpretuje. Naprawdę jestem jak rozbitek – mam własną wyspę, do której coraz ciężej jest wejść obcym.
 

 
Bo to on jest od kilkunastu miesięcy tą najważniejszą osobą w moim życiu, a dlaczego? Bo to on jako jedyny ma do mnie nieziemską cierpliwość, on nadaje życiu sens, bo dzięki niemu mam dla kogo żyć, bo przy nim za każdym razem czuję się tak jak nigdy wcześniej, bo jego życie jest moim życiem, bo nie liczy się nic oprócz tego żeby na jego słodkiej japce widniał uśmiech, bo mimo wielu zła on nadal był, jest i będzie...
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Dawno, dawno temu, istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia oraz ludzkie cechy - takie jak: dobry humor, smutek, mądrość, duma; a wszystkich razem łączyła miłość. Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę.
Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili. Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, miłość poprosiła o pomoc.
Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować?
- Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma tam już miejsca dla ciebie - odpowiedziało Bogactwo.
Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
- Niestety nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć… - odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.
Na zbutwiałej łódce podpłynął Smutek.
- Smutku, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
- Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam - odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.
Dobry Humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.
Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu…
Nagle Miłość usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze sobą! - powiedział nieznajomy starzec. Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać, kim jest jej wybawca.
Miłość bardzo chciała się dowiedzieć, kim jest ten tajemniczy starzec. Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?
- To był Czas - odpowiedziała Wiedza.
- Czas? - zdziwiła się Miłość. - Dlaczego Czas mi pomógł?
- TYLKO CZAS ROZUMIE, JAK WAŻNYM UCZUCIEM W ŻYCIU KAŻDEGO CZŁOWIEKA JEST MIŁOŚĆ - odrzekła Wiedza
 

 
Najboleśniejsza jest miłość bez wzajemności, miłość, której nikt nam nie oddaje, miłość, która jest, ale tak naprawdę jej nie ma. Takie uczucie dopływa tylko do połowy i dalej już nie może, nie da rady. Bo coś odpycha, coś nie chce, coś nie akceptuje, coś jest obojętne, coś postawiło granicę, której miłość nie może przekroczyć. Dociera do pewnego momentu i staje, nie zmierza dalej, nie dociera do serca drugiej osoby, po prostu zatrzymuje się i tkwi na samym środku niewidzialnej nici, znajdującej się pomiędzy dwojgiem różnorodnych serc. Przepycha się i buntuje, na siłę wchodzi tam, gdzie nie powinna, aż w końcu przestaje, odpuszcza i każdego dnia powoli umiera. Brakuje jej miejsca i możliwości rozrostu, dopełnienia drugiego serca, które powinno przyjąć tę dawkę. Właśnie dlatego tak bardzo to boli, uwiera gdzieś w środku i nie chce ruszyć się w żadną stronę. Ta miłość zostaje zupełnie sama, nietknięta, nienaruszona, niekochana.
 

 
Hej! to ja wielkolud, nie bedzie mnie przez miesiąc a jak wróce to chyba nie będe pisać opowiadań pozdrawiam cześć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cześć! znowu Wielkolud, więc napisałem kolejną część Beznadziei to już siódma. Według mnie nie jest zbyt fajna ale to już pozostawiam wam.
Patyczek namawia mnie na zalożenie bloga musiał to ktoś napisać?? . Dobra to tyle ode mnie miłego czytania Beznadziei
__________________________________________________

Dante zdyszany dotarł do budynku, w którym kilkanaście lat temu zaczęła się jego historia z demonami.

-Dawno tu nie byłem, mam nadzieję, że znajdę tu Chestera- rozmyślał Łowca wchodząc do budynku.

Wszedł przez wielkie drzwi, wtem przed nim ukazał się ogromny zbiór książek i wypełnione nimi regały.
Zbliżył się do bibliotekarza i zapytał:

-Kiedyś pracował tu mężczyzna o imieniu Chester, czy pracuje tu jeszcze?

-Chester? Nie przypominam sobie nikogo o takim imieniu- odpowiedział bibliotekarz.

-A czy w tej bibliotece znajdę księgę Nefilimów?

-Nefilimów? A co to takiego?- zapytał zdziwiony bibliotekarz.

-Dante!! Przyjacielu! Wiedziałem, że skądś znam ten głos- rzekł głos zza regału.

-Chester miło cię widzieć po tylu latach. Ten żółtodziób wmawiał mi, że już tu nie pracujesz- powiedział Dante.

-To prawda wyrzucili mnie, lecz nie mogłem zostawić moich książek, więc przychodzę tu codziennie. A czego ty tutaj szukasz chłopcze? O ile pamiętam nie jesteś fanem czytania książek- zapytał żartobliwie Chester.

-Posiadasz jeszcze księgę, którą pokazałeś mi przed laty?

-Ach Księga Nefilimów, tak, tak ukryłem ją tu w bibliotece- odpowiedział Chester wskazując na regały z książkami.

-Mógłbyś mi ją pokazać?

-Przecież wszystko już wiesz, po co ci ona?

-Sokrates rzekł kiedyś „Wiem że nic nie wiem”.

-O i tu mnie zaskoczyłeś, kiedy byłeś młodszy nie chciałeś się uczyć...hm, tak się zmieniłeś.

-Chesterze. Księga!.

-Ach tak Księga przepraszam. Chodź za mną Chłopcze- rzekł stary nauczyciel Dantego kontynuując dalej swoją opowieść.

Wiesz po tym jak przestałem cię uczyć myślałem, że wpadniesz co jakiś czas by porozmawiać ze swoim starym druhem. Po czym uświadomiłem sobie, że nie jesteś taki jak inni. Nie przywiązujesz się do ludzi, nie kochasz, nie lubisz. Od tamtej chwili myślałem, że nie będę już bezsensownie czekał, aż przybędziesz. Lecz tak się nie dało, brakowało mi ciebie i twoich humorów.

-Pamiętasz jak nie pozwoliłem ci się bawić z dziewczynką, która przyszła w towarzystwie rodziców wypożyczyć książki- zaśmiał się jednocześnie roniąc łzę szczęścia. Wstrzymał się, lecz po chwili mówił dalej.
-Wziąłeś książkę od historii i uciekłeś z nią do toalety. Poszedłem wtedy za tobą. To co zobaczyłem było komiczne. Próbowałeś rozerwać książkę i wrzucić ją do sedesu. A kiedy pokazałem ci jak możesz rozerwać książkę...

-Chesterze przestań- przerwał mu Dante, któremu spłynęła po policzku łza.

-Hmm może myliłem się co do ciebie Chłopcze, chyba jednak się przywiązujesz- rzekł Mentor Dantego z uśmiechem na ustach.

-Dotarliśmy na miejsce. Oto i ona Księga Nefilimów- rzekł Chester podając Księgę Łowcy.

Dante wczytał się w księgę, mijały godziny, coraz bardziej zbulwersowany Łowca szukał, lecz nie mógł znaleźć informacji, które powiedziałyby mu coś o Rafaelu. Nagle spojrzał na Chestera i wykrzyknął.

-MAM! Znalazłem. Czytaj.

-Hmm... I tak oto wyruszył najpotężniejszy z Nefilimów, by dokończyć dzieło przodków, by zdusić
zło i śmierć w zarodkach. Wyruszył jeden, lecz nie sam.”et qui cum eo bellum” to znaczy „a wojna towarzyszyła nikomu”. To zdanie nie ma sensu.

-Jeśli to zdanie naprawdę to znaczy, znalazłem czego szukałem- rzekł Dante.

-Wytłumaczysz mi sens tego zdania Chłopcze?

-Wyruszył najpotężniejszy jeden, lecz nie sam. Nie chodzi tu o to, że w jego sercu zawsze pozostanie jego ojciec, który poświecił życie zatrzymując demony. A co jeśli ojciec tego, o którym prawi ten tekst miał dwóch synów? On wiedział, że zginie, więc nauczył syna jak walczyć, powiedział mu co ma robić. Nie zdążyłby wytrenować ich obu, więc jednemu pokazał wszystko
a drugi o niczym nie wiedział. Poznałem pewnego chłopaka, posiada on moc jakiej żaden Nefilim by nie przeżył. Żaden prócz Wojny i pozostałych trzech jeźdźców.

-CO? To nie możliwe.- powiedział zdziwiony i zaciekawiony Chester.

-Jego zmiana formy, wygląda jak Jeździec- rzekł Dante.

-”A wojna towarzyszyła nikomu” Rozumiesz już? Chesterze ich było dwóch jeden brat walczył osłabiając demony i Nefilimów, lecz to drugi miał z nimi skończyć. Jego mistrzem był Jeździec o imieniu Wojna „Bellum”.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hej! to znowu ja Wielkolud chcę powiedzieć, że ja mogę napisac kilka części na raz, ale sądziłem, że przerwa miedzy pisaniem bardziej was w to wciągnie. Ta ciekwość co będzie dalej itd...
A to kolejna część o ile się nie mylę to już chyba szósta
_______________________________________________

Następnego dnia Rafael obudził się w obcym budynku, był obolały. Chłopak nie pamiętał co zdarzyło się ostatniej nocy. Przez zamknięte drzwi usłyszał głosy dziewczyny i chłopaka zaciekawiony zaczął nasłuchiwać.



-Jestem twoim dłużnikiem- w tych słowach Rafael poznał głos Dantego.

Nie pierwszy raz i nie ostatni jak podejrzewam, a teraz mów kim jest ten chłopak i ile tu zostanie?- zapytała dziewczyna.
Dopóki nie wyzdrowieje i nie przekuje jego miecza, który został zniszczony podczas walki.
Znowu? Dziwie się, że chłopak przeżył, ostatni którego wybrałeś marnie skończył.
To nie to samo on jest inny.
Inny? Czy może potraktowałeś go ulgowo?
Czuję w nim potęgę, wielką lecz zamkniętą, podczas zmiany formy przyjął postać podobną do jednego z czterech jeźdźców.
Kłamiesz! Nawet twoja druga forma nie jest tak potężna, a podobno jesteś jednym z najlepszych łowców demonów.
Myślisz, że mnie to nie zdziwiło? Osoba, która wcześniej nie wiedziała, że może stać się demonem, zmieniła się w jednego z najpotężniejszych. Co najdziwniejsze nie poczułem, żeby moc która w nim tkwi została uwolniona. Zastanawiam się nad czymś co usłyszałem dawno temu kiedy przedstawiono mi historię Nefilimów- powiedział Dante i zaczął rozmyślać.
Więc? Powiesz o co chodzi?- zapytała zaciekawiona dziewczyna.


Rafael poczuł się źle, zaczęło mu się kręcić w głowie, aż w końcu upadł na łóżko.


-Sądzę że moc którą posiada nie jest całkiem jego. Muszę coś sprawdzić opiekuj się nim- powiedział Dante wybiegając z domu.

-Zaczekaj o co chodzi? Ehh zawszę to samo- burknęła pod nosem dziewczyna.

Dante ruszył do miejsca, w którym kilkanaście lat temu dowiedział się kim jest i jaka jest historia jego ludu.

_______________________________________________

No i mój Wielkolud kochany napisał kolejną część. Jest świetna jak każda.
Hm ... Nie wiem co jeszcze napisać więc się już pożegnam.
Pozdrawiam Patyczek. xoxo
  • awatar Same mistakes...again: Hmmmm. Zacznę od tego, że przepraszam, że komentuję tak późno. I przepraszam, że wszystko skomentuję tutaj, ale jestem chora i nie mam siły na pisanie... Tak więc...Wszystko jest okej. Racja, świetna. Ni i tylko pogratulować chłopakowi zdolności :3 Mam nadzieję, że nie przestaniesz pisać i będziesz dalej się rozwijał. Myślałeś nad założeniem bloga i częstszym pisaniem opo? :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witam wszystkich tym razem pisze ja (Wielkolud). Jak wiecie tworzę opowiadanie, chciałbym poprosić was o jedną rzecz. Mianowicie jeśli cos w moim opowiadaniu jest nie tak, jeśli cos wam nie pasuje.
Napiszcie mi to, a w kolejniej części spróbuję to naprawić. Chciałbym też podziękować naszej Kochanej Ciamajdzie(Patyczkowi) za wspieranie mnie podczas pisania i za to, że jest RaawRR
Ps. Części będzie tyle na ile pozwoli mi wyobraźnia, Patyczek chce żebym pisał kolejne opowiadanie jak już skończę to (powiedzcie jakie klimaty lubicie może wymyślę coś pod was)
 

 
Hej! Hej!
Wielkolud napisał już... Piątą? ... Piątą część! (I znowu zacznie się gadka jaka to ja dumna jestem ale cii ;d) Jestem niezmiernie duma zobaczy się ile jeszcze będzie części... Sama nie wiem, On chyba też, nie wiem ;d
Więc część świetna jak te dotychczasowe... Nie wiem co jeszcze napisać, więc na tym kończę i czekamy, aż ktoś skomentuje.

_______________________________________________

Dante rzucił się na Rafaela. Wydawałoby się, że ostrze Dantego nie zrobi na Demonie wrażenia,
lecz każdy cios Łowcy przeraźliwie ranił Stwora. Mimo tego ataki Dantego nie były, aż tak silne żeby Demon nie zdążył zregenerować się po kolejnych ciosach. Rafaela przepełniał gniew, karmił się on nienawiścią, cięcia Dantego napędzały jego demoniczne żądze. Łowca demonów dobrze o tym wiedział i specjalnie go atakował, albowiem nie chciał zniszczyć Rafaela, który nie panował nad swoją drugą formą. Jego plan polegał na tym żeby zmniejszyć gniew Demona na tyle, by Rafael zdołał go opanować. Dante rozwścieczał go jeszcze bardziej, z każdym atakiem Stwór stawał się potężniejszy. Łowcy sprawiało coraz większą trudność unikanie ataków Demona, aż w końcu
Rafael zdołał uderzyć Dantego. Ten leżał na ziemi, próbując wstać, albowiem uderzenie, które otrzymał było naprawdę potężne.
Gdy Łowca wstał Demon wziął duży zamach i z całą siłą uderzył w jego ostrze, odpychając go na kilkanaście metrów. Dante postanowił wtedy wykonać swój plan. A mianowicie stał w miejscu wyśmiewając Demona.

Tylko na tyle cie stać? No dalej pokaż co potrafisz.

Wściekły Stwór uderzył w Łowcę demonów, lecz ten zniknął. Schylony Demon poczuł coś na swym wielkim kopycie odwrócił wzrok, ale nic nie ujrzał. Nagle zza łba usłyszał

-To uderzenie nazwałem DRIVE!!!- wykrzyknął Dante przeskakując saltem nad głową Stwora.

Miecz Łowcy przedłużył się o czerwony obłok w kształcie miecza dosięgający do ziemi.
Przedłużone ostrze sunęło po ziemi z wielką prędkością, aż uderzyło w Demona.
Uderzenie było tak potężne, że Demon upadł na ziemie przeraźliwie dysząc. Dante nie dał mu odpocząć, albowiem stał przed nim dźgając go niczym tysiące igieł. Demon opadł z sił a wokół niego pojawił się ciemno fioletowy obłok w którym znajdywały się znaki przypominające runy.
Gdy znaki zniknęły na ziemi przed Łowcą demonów ukazał się Rafael, leżał tak na ziemi nieprzytomny, wyczerpany walką.

_______________________________________________

Pozdrawiamy: Wielkolud i ja Patyczek . (:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Hej hej!!!
Więc tak, będzie krótko i zwięźle będę się powtarzać, ale ciii... ;d
Wielkolud ma talent, ale On jak to On będzie się wypierać... Ja tam wiem, że ma meeeeeeeeeeeeeeeeeeeegaaaaaaaaaaaaaaaaaa talent...
Weź nawet nie zaprzeczaj Wielkoludzie ja to wiem i ty pewnie też. Więc Ciiiii... ;d
Dobra ja tam chce jeszcze powiedzieć, że jestem z niego dumna wiem, że to mówiłam ale serio ma talent i cieszę się, że to pisze.

_______________________________________________


Rafael ruszył za Nieznajomym. Szli tak przez kilka minut, aż dotarli na miejsce. Przed nimi ukazały się wrota piekieł, przez które przechodziły demony. Nieznajomy podszedł do Rafaela i rzekł:

-Dziś twój wielki dzień, pamiętasz jak mówiłem ci o 6 najpotężniejszych Nefilimach?
Potrafili oni nie tylko świetnie walczyć, lecz też zmieniać formę z człowieka w demona.

-Po co mi to teraz mówisz?- zapytał ze zdziwieniem Rafael.

-Już niedługo się dowiesz, a teraz wyjmij miecz i walcz.

-Zaraz, ty chcesz z nimi walczyć?- zapytał Rafael pokazując ręką na armię demonów.

-Pamiętaj zamień wszystkie negatywne uczucia w nienawiść, a potem uwolnij swój gniew.

Wtedy Nieznajomy z przerażającym okrzykiem rzucił się w żar bitwy, zostawiając Rafaela samemu sobie. Chłopak zastanawiał się chwilę, po czym ruszył do walki za Nieznajomym. Ciął przeciwników wzdłuż i wszerz, lecz w połowie drogi do swojego kompana został zraniony. Upadł na kolana i zaczął rozmyślać nad słowami Nieznajomego. Ból przetopił w nienawiść, poczuł niewyobrażalny gniew i ogarnęła go żądza krwi. Wszystkie złe odczucia kumulowały się w nim, kiedy on dalej leżał na ziemi. Nagle wybuchnął, a z jego ust dobył się przeraźliwy okrzyk, wtem przed Piekielnymi stanął wielki Demon trzymający w dłoni kilkutonowy miecz. Był to Rafael, z
nienawiścią ciął wrogów, jego gniew wymknął się spod kontroli. Demon pozostawił za sobą tylko ciała i zgliszcza. Nagle z ogromną siłą uderzył w coś swoim wielgachnym mieczem, zdziwiony spojrzał co zdołało go zatrzymać i jak śmiało to zrobić. Przed nim stał Nieznajomy z wyciągniętą ręką w której trzymał miecz. Sterczał tam czubkiem miecza blokując ostrze Rafaela, jak gdyby nigdy nic. Różnica między rozmiarem ostrzy i ich właścicieli była ogromna.
Kilkutonowy miecz Rafaela kontra kilkunasto kilogramowy mieczyk Nieznajomego, a jednak zdołał go powstrzymać. Stał tam niewzruszony, gdy demon całą swoją siłą napierał na jego ostrze.
Nieznajomy poirytowany staraniami Rafaela ruszył mieczem odpychając go na kilka metrów.
Demon zaryczał przeraźliwie i rzucił się na Nieznajomego. Znów spotkali się miecz w miecz,
Rafael oszalał, zawładnęło nim jego Demoniczne Ja. W wirze walki oboje zaczęli rozmawiać:

-Kim jesteś? I jak śmiesz mi się sprzeciwiać- zapytał demon.

-Rafaelu wiem, że tam jesteś musisz się przełamać i opanować gniew zanim dojdzie do tego, że będę zmuszony cię zniszczyć- powiedział Nieznajomy kierując swoją wypowiedz do zagubionego w swoim Demonicznym Ja Rafaela.

-Milcz!! Durniu- krzyknął Demon i ręką wolną od miecza uderzył Nieznajomego tak mocno, że ten
uderzając w ścianę przebił się przez pięć kolejnych.

Demon pewny swego zwycięstwa triumfował, gdy z dziury w ścianie wyskoczył potężny Nieznajomy. Z wściekłością oznajmiając:

-JESTEM DANTE! A TY! WRACASZ! DO! PIEKŁA!

_______________________________________________


Pozdrawiamy Wielkolud jako autor i ja Patyczek
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Heej!
Więc Wielkolud napisał już trzecią część i jestem z niego bardzo dumna i szczęśliwa, że podjął się tego. Ma wielki talent, ale nie chce się do niego przyznać... () Niezmiernie mi się podoba ta część i całe jeszcze nie skończone opowiadanie.

_______________________________________________

Następny dzień minął Rafaelowi dość szybko, czekał z niecierpliwością na spotkanie z nieznajomym.


Był późny wieczór Rafael i Matt czekali w ciemności za tajemniczym wojownikiem, nagle z mroku wyłoniło się pięciu mężczyzn w dłoniach trzymający miecze. Spoglądali na siebie przez minutę, gdy nagle bez ostrzeżenia mężczyźni zaatakowali. Rafael błyskawicznie przeszył jednego z nich mieczem zanim ten zdążył się zamachnąć. Podczas gdy Rafael radził sobie świetnie Matt uległ pod naporem mieczy. Leżał przerażony na ziemi, wtem przed oczami ujrzał tnącą powietrze klingę, instynktownie zamknął je, po czym przed sobą usłyszał uderzenie mieczy. Otworzył oczy, obok niego stał Rafael dzierżąc dwa miecze. Walczył dzielnie na dwa fronty mieczem zabranym przeciwnikowi, uchronił Matta przed oczywistą śmiercią. Rafael władał ostrzami jak mistrz, sunęły one po powietrzu niczym wiatr, cięcia były płynne niemal perfekcyjne, wyglądało to jakby owe ostrza posiadały własną duszę.
Rafael podniósł przyjaciela z ziemi i zapytał ze zdziwieniem.

-Matt, co się z tobą dzieje? Kiedyś walczyłeś równie dobrze jak ja, a teraz nie zdołałeś obronić się przed dwoma płotkami.

-To nie dla mnie! Nie ważne z kim walczymy, nie chce mordować, naszym celem zawsze było obezwładnianie wroga a nie zabijanie go, rób co chcesz ale ja nie ufam temu mordercy. Wracam do domu- odrzekł Matt.

-Cha wymiękasz- wiesz? Po tobie się tego nie spodziewałem- powiedział Rafael wyśmiewając go.

Matt odwrócił się i odszedł. Rafael z niecierpliwością czekał dalej na Nieznajomego, gdy gdzieś w oddali rozległ się stukot kopyt. Wtedy z ciemności wyłoniły się płonące kopyta i czerwienią
mieniące się oczy. Na wierzchowcu siedział tajemniczy jeździec. Rafael przez moment zastanawiał się, kto kryje się za owym jeźdźcem- -czy to może być Nieznajomy?
Wolał nie ryzykować i dla pewności wyjął miecz. Koń dalej galopował w stronę Rafaela, nagle Nieznajomy przeraźliwym głosem wykrzyknął.

-RHUN!!!!
Po czym koń zapadł się pod ziemię, wbiegł w nią jak w tunel i zniknął, w chwili gdy jego właściciel wylądował bezpiecznie na ziemi. Rafael zaskoczony zdarzeniem wpatrywał się w ziemie gdzie zniknął ów wierzchowiec. Nieznajomy spojrzał na niego i rzekł:

-O ile pamiętam prosiłem cię, żebyś przyprowadził swojego kolegę.

-Niestety czekając na ciebie mieliśmy niemiłe spotkanie i Matt.. hmm... jak by to ująć... przerosło go to co się zdarzyło.

-Więcej zabawy dla nas- odrzekł ironicznie Nieznajomy.

_______________________________________________

Pozdrawiamy Wielkolud i Patyczek.
xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Druga część opowiadania Wielkoluda. Doszły tutaj demony, ostrzegamy...

_______________________________________________


Następnego dnia Rafael został zaproszony na imprezę była sobota na następny dzień nie musiał iść do szkoły więc się zgodził. Imprezę organizował jego kuzyn Lucas

Po imprezie Rafael wracał sam do domu była noc. Patrząc w dół szedł powoli do domu, w pewnym momencie obok niego przeszła osoba. Kątem oka spostrzegł czerwony płaszcz.

-Zaraz zaraz- pomyślał dochodząc do końca ulicy.
Obrócił się kojarząc, że tajemniczy nieznajomy nosił taki sam.
Podążył za przechodniem prędko, lecz nie nadążył. Zwolnił kroku nasłuchując,
nagle usłyszał odgłosy walki. Prowadzony przez zgrzyt mieczy dotarł na miejsce,
stanął sparaliżowany tym co ujrzał wokół nieznajomego leżało kilkanaście ciał.
Przed nim klęcząc błagał o litość jeden z nich, na to nieznajomy zaśmiał się ironicznie
i przeszył go mieczem.
Rafael zauważywszy,że morderca zbliża się w jego stronę zaczął uciekać w przerażeniu.
Biegł ile sił w nogach, nagle przed nim pojawiła się ta sama znajoma sylwetka.

-Ale jak ? Jak zdołałeś mnie wyprzedzić? - wymamrotał pod nosem.
Na to nieznajomy zaśmiał się i powiedział.
-Nie jesteś zbyt szybki.

-Zostaw mnie w spokoju widziałem co zrobiłeś, jesteś mordercą- powiedział z przerażeniem Rafael

-Widzę, że dużo jeszcze nie wiesz. Masz pojęcie z kim a raczej z czym walczymy?- zapytał

-Z przestępcami , mordercami takimi jak ty!

-Ty naprawdę nic nie wiesz, walczymy z Demonami, a dokładnie z Nefilimami- powiedział
zdziwiony nieznajomy.

-Oczywiście, może zaraz powiesz mi, że otaczają nas obcy!?- wykrzyknął ironicznie Rafael.

-To nie, są żarty, więc mnie wysłuchaj.

-Mam słuchać, człowieka, który zamordował kilkunastu mężczyzn? Mike ostrzegał mnie przed tobą
teraz już wiem o co mu chodziło.

-Ach Mike, jego logika jest błędna powinniśmy ich zabijać zanim oni nas wybiją a nie trzymać ich w zamknięciu i czekać, aż znajdą sposób, by uciec i uderzą z większą siłą.

-To twoje zdanie, jeśli mówisz prawdę to oni są w połowie ludźmi, są w połowie tacy jak my, a mnie jakoś nie zabiłeś.

-Skończ tą moralizującą gadkę i daj sobie wytłumaczyć co się tu dzieje- rzekł nerwowo nieznajomy.









Wytłumaczę ci jak to wszystko się zaczęło. Kiedyś Nefilimowie musieli żyć w ukryciu, ponieważ byli tępieni przez ludzi ze względu na ich odmienność. Utworzyły się dwie grupy Nefilimów,
a mianowicie ci którzy chcieli raz na zawsze unicestwić ludzkość zwą się „Potępieni”, i ci którzy
chcieli zostawić rasę ludzką w spokoju, ponieważ sami w połowie byli ludźmi i nie chcieli używać
siły, żeby zniszczyć słabszą rasę nazwano ich mianem Obrońców. Potępieni nie zwlekali, zaczęli z nienacka i bez powodu atakować ludzi. Postanowili, założyć centrum dowodzenia z którego mogliby planować ataki na ludzi, jak i na
swoich krewniaków, którzy sprzeciwiali się unicestwieniu gatunku ludzkiego.
Stoczono wiele walk zginęło wiele ludzi i nefilimów. Niestety Obrońcy przegrali, zostali zdradzeni przez Arkhama jednego z Obrońców. Ponadto sześciu najpotężniejszych wojowników nie stanęło do walki. Powodem było to, że zapragnęli żyć jak ludzie i założyli rodziny, lecz armia Obrońców mimo ze zdruzgotana i porozrywana na strzępy nadal istniała i stawiała opór.
Potępieni zdecydowali się poprosić o pomoc kogoś kto tak samo jak oni chciał śmierci ludzi, a mianowicie władcę demonów. Otworzyli więc wrota, przez ,które do naszego świata wkroczyły demony. Jeden z 6 najpotężniejszych Obrońców chcąc ratować rodzinę wkroczył do świata demonów. Wyzwał ich władce na pojedynek, zniszczył go i zapieczętował wrota zamykając się w tym ponurym świecie wraz z armią demonów. Tym poświęceniem osłabił Potępionych i dodał odwagi Obrońcom. Odbyła się wielka bitwa między obiema stronami, ludzie przyłączyli się do walki po stronie Obrońców walczyli o przetrwanie. Bitwa ta była ostatnią jaka zaistniała, albowiem kiedy kurz i piach opadły na polu bitwy pozostał tylko człowiek opierający się o swój miecz.
Jak wiesz to nie koniec historii ona nadal trwa dzieci nefilimów przeżyły, chociaż już nie ma ani Obrońców, ani Potępionych walczymy z naszymi złymi krewniakami broniąc rasy ludzkiej przed unicestwieniem.- po wyczerpującej opowieści nieznajomy zapytał.

-Czy mogę cie o coś prosić Rafaelu?

-Jeśli nie będzie to mnie kosztować życia to oczywiście- odpowiedział ironicznie Rafael

-Spotkajmy się jutro wieczorem w tym samym miejscu, i przyprowadź swojego kolegę.

-A więc do jutra.

Odrzekł i ruszył w stronę domu.

_______________________________________________

Pozdrawiamy Patyczek i Wielkolud.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hej jeszcze coś... xD Mianowicie, poniższe opowiadanie napisał mój przyjaciel bo go namówiłam, mówił, że nie ma talentu itd. więc się zdenerwowałam i kazałam mu napisać. To opowiadanie będzie miało kilka części (z tego co wiem). Prosimy o szczere opinie gdyż no wiecie chcemy wiedzieć (ja tym bardziej).

*************************

Spośród tłumu wyłonili się czterej walczący chłopcy, nie okładali się pięściami walka ta była szczególna jak na te czasy albowiem potyczka odbyła się na miecze. Tłum nie wydawał się zdziwiony ani przestraszony, wszyscy pomyśleli ,że to część przedstawienia w ramach koncertu .
Walczyli zażarcie biegnąc przez cały czas, co rusz wymieniając się przeciwnikiem, aż się rozdzielili, jedni biegli dalej wśród tłumu, a drudzy pobiegli w stronę ciemnej uliczki. Chłopak ,który gonił swojego przeciwnika wkroczył do ciemnej wąskiej alei, szedł powoli rozglądając się za uciekinierem , gdy nagle usłyszał krzyk dziewczyny. Zaczął biec, prowadził go głos wołającej o pomoc nastolatki. Gdy dobiegł na miejsce ujrzał przestraszoną dziewczynę, za którą stał jego przeciwnik :

-Znów się spotykamy, już myślałem że mnie nie znajdziesz- rzekł ironicznie.

-Puść dziewczynę ona nie ma z tym nic wspólnego.

-Ależ ma ! Użyje jej żeby pokonać ciebie- czyż to nie piękne? (zaczął śmiać się szatańsko) Czy to nie piękne- wielki wojownik pokonany przez swoje dobre serce ? A teraz grzecznie i powoli rzuć miecz!

-Uwierz mi kiedy Matt dowie się ,że zginąłem z twojej ręki zrobi wszystko żeby mnie pomścić- krzyknął rzucając miecz.

-Ach twój kolega, prawie o nim zapomniałem. Z tego co wiem właśnie przegrywa.

Mówiąc to rzucił dziewczynę na ziemie i zbliżył się do Rafaela, po czym wziął wielki zamach śmiejąc się szyderczo. Rafael zamknął oczy. Pogodził się z tym co go czeka, usłyszał świst miecza i strzał:

-Co ? Co się...? - zdziwiony otworzył oczy i ujrzał czarną sylwetkę.
Nieznajomy stał bokiem z wyciągniętą ręką w której trzymał broń.

-Kim jesteś i co tu robisz ?-zapytał zaciekawiony Rafael.

-Nawet nie podziękujesz? Hmm,z tego co wiem twój kolega potrzebuje pomocy ,więc rusz się i biegnij mu pomóc, uwierz mi jeszcze nie raz się spotkamy. W swoim czasie dowiesz się kim jestem,
Po czym zniknął w ciemnościach.
_______________________________________________

Patyczek i autor: Wielkolud.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
  • awatar Let me to go to paradise ... †: @black.ivy❤: Do pisania stałaś . :)
  • awatar black.ivy❤: Super! Jak dla mnie rysunki są naprawdę dobre i faktycznie powinnaś iść do jakiejś szkoły plastycznej, żeby doskonalić swój talent. Zazdroszczę! Zawsze chciałam umieć rysować, ale niestety nie stałam w kolejce do żadnych "talentów". Świetna robota, kochana! Pozdrawiam x :)
  • awatar Louis jesteś moją heroiną.. ♥: Jak ślicznie. :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
“Był sobie chłopiec, który lubił rysować,
rysował obrazki których nikt nie widział.
Był najbardziej kreatywny w nocy,
w łazience, poza zasięgiem wzroku.
Dotrzymał sekretu, którego nikt nie znał.
Nie powiedział duszy a jego galeria rosła.
Jego rysowanie było inne, bez papieru czy długopisu.
Ale potrzebował bandażu od czasu do czasu.
Stanęliśmy nad rzeką pod gwiazdami,
Podciągnął rękawy i pokazał mi swoje blizny.
Był speszony i spuścił wzrok na swój but,
Wtedy ja podciągnęłam moje rękawy i wyszeptałam “Ja też rysuję””
 

 
Wciąż krzywdzę ludzi . Mówię słowa , które tak bardzo ranią innych . Odpycham od siebie każdego , z własnej woli . Nie posiadam granicy ironii , tylko dlatego , że nie zależy mi na ludziach i na tym jak bardzo ich urażę . Nie umiem być dobra . Nie potrafię już słuchać i pomagać . Ranię tak mocno , bo wierzę w zależność : 'albo Ty ich , albo Oni Ciebie ' . Zmieniłeś mnie , bardzo .
 

 
Jestem młoda i mam prawo popełniać błędy . Mam też prawo ich później żałować bądź nie żałować . Nikt nie ma jednak prawa mnie za to oceniać , a tym bardziej krytykować ...

______________________________________________

Tak tak . Patyczek jest ciamajdą .
 

 
Pytasz, czemu płaczę, dlaczego częściej niż kiedyś, zadajesz mi pytanie co się stało z tamtą dziewczyną, której uśmiech nie schodził z twarzy… A właśnie, już wtedy było mi trudno, nakładałam maskę, która pokazywała mnie jako osobę wiecznie szczęśliwą, szczerze mówiąc było dokładnie na odwrót. Niestety maska zaczęła spadać, za dużo się działo, zbyt wiele impulsów, które powodowały u mnie coraz większy ból…
Przestałam funkcjonować jak człowiek - nadal nakładam maskę, ale już się rozpadłam i niewiele trzeba, abym zaczęła płakać, może dlatego unikam ludzi, nie chcę pokazać słabości, która ukrywa się za wiecznym uśmiechem, choć już absolutnie nieszczerym i ledwo udawanym. Po to również wykonuję makijaż - aby ukryć wory pod oczami po kolejnej nieprzespanej nocy, opuchliznę po codziennym płaczu…
Tak naprawdę mnie nie znasz, mojego życia, bólu, nie wiesz co czuję w nocy gdy maska spada ze mnie z hukiem, nie wiesz jak walczę każdego dnia…
Te osoby, które nazywasz ‘histeryczka’ bardzo często zbyt długo wszystko w sobie ukrywały, nie mając jak tego wyrzucić i stąd potem biorą się ataki paniki, agresji, histerii… - nie zrozumiesz dopóki samemu tego nie doświadczysz, przestając panować nad swoim życiem i tracąc wszystkich wokół siebie…
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czasami człowiek się gubi, i tym samym podejmuje tak okrutnie złe decyzje.
Czasami człowiek wysiada, zatrzymuje karuzelę, jaką jest życie i staje - na moment - krótszy, lub dłuższy.
Czasami człowiek jest zbyt słaby by poradzić sobie z tym całym piekłem, które potocznie nazywa się życiem.

OD RAZU MÓWIĘ ŻE TO NIE MOJE DZIEŁO , ALE JEST ZAJEBISTE .
  • awatar мєσω.ღ: Ładne *-*
  • awatar ♥ HEART ATTACK ♥: Jejciuu dokładnie <3 Dzieło rzeczywiście śliczne *__* Też chce tak umieć malować ;c
  • awatar Gość: No zajebiste to jest ; ** A opis jest szczery < 33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Siedze sobie i patrze , a tu takie coś ! ;oo
Kocham to !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W roku szkolnym miałam tak jakby prace klasową i trzeba było napisać opowiadanie fantastyczne , no to napisałam . Jest jakie jest , mi się podoba i mojej byłej pani od polskiego CHYBA też .
Liczę na szczere komentarze .

Pozdrawiam
Patyczek xoxo
---------------------------------------------

"Wszystko może się stać"
Dziewczynie o imieniu Diana zaczęło walić się życie . Problemy odwiedzały ją coraz częściej , a szczęście było rzadkim gościem w jej życiu .
Jak zwykle Diana wstaje wcześniej by zdążyć do liceum . Zrobiła wszystkie rzeczy , które musiała przed wyjściem . Wychodząc z domku na pięknym osiedlu rozplątuje kable od słuchawek by móc posłuchać muzyki .Jej 10 - letni brat szedł na godzinę później na lekcję , Wchodząc na plac szkoły zauważyła , że coś mieni się w trawie . Pomyślała : "A co mi tam . Sprawdzić zawsze można . " Kuca łapiąc wisiorek w kształcie księżyca , który obramowanie miał srebrne , ale w środku był tak jakby płyn . Chwyciła go w dłonie i poczuła przypływ adrenaliny . Zadzwonił dzwonek , ona spóźniona zawiesiła go sobie na szyi , gdzie miała swój sytary po babci . Tamten w kształcie serca schowała do torby . Pobiegła na pierwszą lekcję - biologię . W trakcie przerwy obiadowej zadzwoniła do swojego brata Marcela . Zapytała czy wszystko w porządku on odpowiedział , że tam . Pytała jeszcze czy boli go serce , Marcel zaniepokojony powiedział , że gdy miał w-f bolało go , ale lekko . Diana myślała , że jednak będzie lepiej ,niestety myliła się . Wracając do domu zastanawiała się , co naszyjnik może znaczyć . Stojąc rozmyślała , bo gdy złapała poczuła , iż jej ręka przestała boleć , a miała z nią problemy . "może on uzdrawia?" zapytała sama siebie . Gdy się ocknęła zauważyła Marcele , który pstryka palcami przed jej oczami . Weszli do środka , odłożyli plecaki poszli na obiad , który mama ugotowała . Zjedli , porozmawiali i poszli do swoich pokoi . Diana czuła siłę , która w niej była . "Masz moc uzdrawiania dzięki naszyjnikowi." powiedział pewien głos . Ona się ucieszyła Weszła do pokoju brata . Takiego bałaganu to ona nigdy nie widziała . Marcel siedział przy biurku przeglądając coś w internecie . Podeszła do niego Dotknęła naszyjnik , a następnie miejsce gdzie Marcel ma serce . Poczuła , że energia przechodzi z jej ciała aż po rękę , do opuszków palców , dochodząc do serce Marcela . Trwali chwilę w bezruchu . Po paru sekundach ocknęli się . Diana wyszła z jego pokoju powędrowała do salonu , gdzie była mama .Tata pracował do późna w swoim biurze . Powiedziała jej , że ma iść z Marcelem do kardiologa , który zajmował się wadą serca . Zgodziła się . Następnego dnia Diana , Marcel i ich mama poszli do lekarza . Wszedł Marcel z mama , bo ona nie mogła .Poczekała około kwadransa i zawołał ją lekarz . Oszołomiona weszła do środka . Jej brat i mama płakali "Co się stało"" zapytała , lekarz opowiadał jej , że stał się cud , że z czymś takim się nigdy nie potkał . Wada serca Marcela zniknęła , ma on w pełni zdrowe serce . Popłakała się ze szczęścia , bo dzięki niej on nie będzie musiał faszerować się tymi lekarstwami . Uradowani wrócili do domu . Tata czekał na nich zaniepokojony . Gdy opowiedzieli mu tę cała sytuację , skakał ze szczęście , był on uradowany jak jeszcze nigdy . Wiedzieli wszyscy że mogą spać spokojnie .
życie Diany nabrało kolorów znalazła kochającego ją chłopak miał na imię Matt . Wisiorek nosiła zawsze ze sobą . Może był on schowany , ale w każdej chwili mogła go wyjąć i uratować komuś życie .
  • awatar Elizabethh: Mam ogromną prośbę ;) Moja siostra bierze udział w konkursie i potrzebne są jej głosy więc proszę wszystkich abyście na nią głosowali:D Tu jest link; www.misspolka.pl/profil-19457.html Wiele nie potrzeba a naprawdę jest to dla niej ważne :DDD ODWDZIĘCZĘ SIĘ WSZYSTKIM I KAŻDEMU Z OSOBNA :D JAK TYLKO BĘDZIECIE CHCIELI !!! <3 LICZE NA WAS! PRZEPRASZAM ZA SPAM :) Dodaje do obserwowanych :)
  • awatar Let me to go to paradise ... †: @Love is all you need :3: Nie mam xD
  • awatar ♥ HEART ATTACK ♥: @Louis jesteś moją heroiną.. ♥: JA TEŻ JESTEM ZA TYM POMYSŁEM!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›